logo


WYPRAWY - Szybka Nocka

Szybka Nocka

01 [640x480].jpg

Jakiś czas temu udało mi się spędzić ciekawą nockę, na rybkach i chciałbym się z wami podzielić moim połowem. Zacznę od początku, jako że pracuję w sklepie wędkarskim mam możliwość jeżdżenia na tak zwane „szybkie nocki”. Oznacza to że po 18:00 kończę pracę jadę do domu przebieram się i ruszam na karpie. A Ok.7:00 następnego dnia wracam, kąpię się, jem śniadanie i na 9:00 jestem z powrotem w pracy. Oczywiście nie było by to możliwe bez karpiowego łóżka i mojego ciepłego śpiworka dzięki którym rano jestem w stanie normalnie funkcjonować, no chyba że ryby nie pozwolą. Ale  do rzeczy nadszedł dzień 13 września jako że nie jestem przesądny już wcześniej zaplanowałem sobie że dzisiaj jadę na „szybką nockę”. Auto miałem już wcześniej zapakowane ,więc  po pracy wpadam na chwilę do domu biorę coś na ząb przebieram się i już jestem w drodze na rybki. Jako że glinianka nad którą się wybierałem nie jest zbyt daleko usytuowana od mojego miejsca zamieszkania to tuż przed 19:00 byłem na miejscu. Na łowisku spotkałem kolegę Roberta który przyjechał kilka godzin wcześniej na nieco dłuższą zasiadkę. Miejscówka z której planowałem wędkować była wolna, więc szybko rozkładam wędki, podpórki z sygnałami, zakładam kulki i już pierwszy zestaw wraz z zanętą wiozę łódeczką pod trzcinki, po chwili drugi i w końcu, spokojnie biorę się za rozkładanie namiotu. Ledwo udało mi się rozbić namiot ,a tu na lewym kiju słyszę branie, zbiegam do wędki , zacinam i czuję że na końcu zestawu mam ładną rybkę. Powoli holuję ją do brzegu w między czasie nawołując kolegę do pomocy. Robert w iście sprinterskim tempie pojawia się u mnie, bierze podbierak i już jest gotowy do lądowania mojej zdobyczy. Ale w świetle latarki wyłania się dość pokaźny amur. Wiem że walka jeszcze trochę ,potrwa, ryba pływa blisko podbieraka ,ale przy próbie naprowadzenia na sak odjeżdża na hamulcu. Po którymś z kolei odjeździe w końcu udaje się Robertowi podebrać amura, który nawet w podbieraku walczy do końca , próbując z niego wyskoczyć , co prawda udaje mu się uwolnić z haczyka, ale umiejętne manewrowanie podbierakiem przez Roberta zapobiega utracie ryby. Szybka sesja zdjęciowa, ważenie i amur 15,380 kg. z powrotem wraca do wody.


04 [640x480].jpg


07 [640x480].jpg


09 [640x480].jpg


10 [640x480].jpg

 

Nie zmieniając przynęty wywożę zestaw znowu pod trzciny i dokańczam rozkładanie maneli. Potem idę na stanowisko Roberta gdzie siedząc przy płonącym pieńku debatujemy o mijającym sezonie.

02 [640x480].jpg

Podczas rozmowy odzywa się moje powiadomienie, oznajmiając branie na drugiej wędce. Wracam więc biegiem na stanowisko. Widząc hanger przyklejony do kija, zacinam i po krótkim holu Robert ponownie podbiera amurka, ale znacznie mniejszego o wadze 6,980kg.

13 [640x480].jpg

Jest dopiero 21:30, a ja mam już dwie rybki i jestem bardzo zadowolony z tego obrotu sprawy, zestaw jeszcze raz wywożę pod trzcinę i wracam na sąsiednie stanowisko gdzie kontynuujemy rozmowę o rybach i ogrzewamy się w blasku ognia wydobywającym się z pniaka, gdyż zrobiło się dość chłodno, a temperatura na zewnątrz spadła do ok. 6*C. Ok. 23:00 postanawiam położyć się spać, w końcu jutro muszę wcześniej wstać, spakować się i zdążyć do pracy. Nie dane mi było jednak na zbyt długo zmrużyć oko, ponieważ gdzieś ok. 1:00 odzywa się mój RX, migiem wyskakuję ze śpiwora, zacinam i ponownie holuję rybę do brzegu. Tym razem jednak w podbieraku ląduje karpik 6,30kg.

16 [640x480].jpg

Kolejny raz wywożę zestaw i kładę się spać, ale gdzieś po dwóch godzinach wyrywa mnie ze snu ponowne branie na tym samym kiju co poprzednio, a po kilkunastu minutach na matę trafia amur 8,90kg.Budzę Roberta, kilka szybkich zdjęć i wbijam się z powrotem do śpiwora. Postanawiam już tej wędki nie wywozić ,przecież nieźle połowiłem, a trzeba jeszcze trochę snu złapać przed dzisiejszym dniem.

24 [640x480].jpg

Ale ledwo usnąłem, a tu ostry odjazd na ostatniej wędce stawia mnie na równe nogi, szybko wskakuję w kalosze, zbiegam ze skarpy podcinam i rozpoczynam hol, niestety tym razem ryba wchodzi w zaczep, wędka się wygina, a ja nic nie mogę zrobić. Postanawiam więc otworzyć kabłąk i dać rybie trochę luzu, po chwili żyłka zaczyna schodzić ze szpuli, a karp sam wychodzi z zawady. Reszta walki jest dość spokojna i po kilku następnych minutach udaje się mi podebrać karpia 8,5kg.


19 [640x480].jpg

Obydwie wędki mam już na brzegu, więc podejmuję decyzję o zakończeniu łowienia. Ostatni raz robię pobudkę Robertowi, ponownie szybka sesja zdjęciowa, rybka do wody, a ja pakuję się i ok.6:00 zmęczony lecz szczęśliwy wracam do domu, gdzie jeszcze na godzinkę udaje się mi zdrzemnąć ,a dzięki kilku kawom przeżyć dzień w pracy. Co prawda ryby może nie były zbyt okazałe, poza pierwszym amurem, ale sprawiły mi masę radości, a noc w którą na dzikiej wodzie udało mi się złapać 5 ryb zapamiętam do końca życia.

Krzysiek vel Wąski

Data utworzenia: 10/10/2012 @ 21:10
Ostatnie zmiany: 10/10/2012 @ 21:51
Kategoria : WYPRAWY
Strona czytana 4206 razy


Wersja do druku Wersja do druku


Komentarze


Komentarz #3 

autor : Lukasz 24/10/2012 @ 08:37

Na ogólnodostępnej wodzie PZW. Niestety ale jej nazwa pozostanie w tajemnicy e

Komentarz #2 

autor : pawel 23/10/2012 @ 21:28

Na jakim zbiorniku miało to miejsce?

Komentarz #1 

autor : HIPIS 11/10/2012 @ 16:25

Wąski nie chwal się Wiesiu na 3 stawie miał lepsze nocki buahahahhane




^ Góra ^